Łukasz Piszczek był gościem w wyemitowanym we wtorek programie "Kuba Wojewódzki Show". Obrońca Borussii Dortmund dał się poznać jako człowiek skromny i małomówny. Krótko odpowiadając na pytania prowadzącego. Zwykle tylko się uśmiechał i kwitował w ten sposób na żarty Wojewódzkiego. W tym show byli już wszyscy Polacy z BVB, wcześniej spotkali się z nim Robert Lewandowski oraz Jakub Błaszczykowski z nimi rozmowa się kleiła, ale z Łukaszem Piszczkiem było przeciwnie. Obrońca Polskiej Reprezentacji Narodowej widać było, że sprawia wrażenie wystraszonego fleszami, a wzrok kierował głównie ku podłodze. Kilka miesięcy temu Błaszczykowskiemu udało się "przegadać" Wojewódzkiego, Piszczka nie udało się skłonić do dłuższych wypowiedzi, lecz kilka razy zdobył się na żarty.
Spora część rozmowy dotyczyła finansów. Piszczek opowiedział, że będąc piłkarzem kontuzjowanym nie pobiera apanaży z klubu, a jego obecnym chlebodawcą jest niemiecki ubezpieczyciel. Otrzymuje z tego źródła około 100 tysięcy euro miesięcznie, choć trzeba uwzględnić fakt, że musiał wcześniej płacić składki ubezpieczeniowe.
Obaj żartowali o urodzie naszych zachodnich sąsiadów. "Niemcy nie są przystojni"- powiedział Łukasz Piszczek (sam jest przystojny to niech nie stawia wysoko poprzeczek haha XD) zaś Kuba Wojewódzki dodał: "Na 10 Niemek 12 jest brzydkich". Jedną z najciekawszych rozmów była o stosunkach polskich piłkarzy w Borussii. Potwierdziła się sprawa dotycząca koleżeństwa pośród nich: Łukasz trzyma z Kubą, zaś z Robertem żaden specjalnie się nie kumpluje. "Dlaczego wy go nie lubicie? Powiedział, że wziął żonę od karate, żeby broniła go przed Piszczkiem" - ciągnął dalej Kuba. "Lewandowski w reprezentacji jest tak zaangażowany w grę jak aktorki porno w dialogi" - zażartował w końcu Wojewódzki, tymczasem Piszczek był bardzo dyplomatyczny. - "Gramy w jednej drużynie i nie zawsze musisz mieć ze wszystkimi kontakt, taki jak mam z Kubą. Widzimy się praktycznie codziennie i nie mamy potrzeby, żeby jeszcze się ze sobą spotykać" - stwierdził.
Wyszedł na jaw w jaki sposób Jurgen Klopp (trener BVB) nazywa Kubę i Łukasza - Bolek i Lolek (hahaha ciekawe który to który?). Potem już się za wiele nie odzywał, gdy pojawiła się piosenkarka Sylwia Grzeszczak. Widocznie był oczarowany tym jak zaśpiewała hit nad hitami "I will always love you" Whitney Houston. Łukasz Piszczek talentu "showmana" nie dostał, tylko raz popisał się ciętą ripostą, gdy prowadzący powiedział mu, że mógłby być jego ojcem, polski piłkarz odpowiedział na to: "No widać" (Czy to grzecznie? XD)


Brak komentarzy :
Prześlij komentarz